Operacja założenia aparatu Ilizarowa

Natalka jest już po operacji założenia aparatu Ilizarowa, którą 20 stycznia 2020 r. przeprowadził dr Milud Shadi w Klinice Grunwaldzkiej w Poznaniu. Przy okazji samego zakładania Ilizarowa, doktor również skorygował staw skokowy i kolanowy, wszczepiając tam specjalne płytki, mające za zadanie prawidłowe ustawienie wykoślawionych stawów. Dzień operacji i pierwsze dni po niej, spędzone jeszcze w klinice, były bardzo trudne – fizycznie i psychicznie. Wszyscy powoli oswajaliśmy się ze „złomkiem” na nóżce Natalki, dolegliwości bólowe również dawały się mocno we znaki.

Po powrocie do domu zaczęliśmy układać swoje życie na nowo – od tej pory podporządkowane w pełni Natalce. Rozkręcanie aparatu rozpoczęliśmy piątego dnia po operacji – czyli w sobotę 25 stycznia, 4x na dobę o 0,25 mm. Dzisiaj – 3 lutego – mamy już zatem osiągnięty 1 cm dystrakcji. Samo rozkręcanie nie boli w ogóle, natomiast w nocy Natalka często narzeka na ból nogi w miejscu dystrakcji. Na razie stosujemy ogólnodostępne środki przeciwbólowe, mając nadzieję, że unikniemy konieczności stosowania Tramalu, choć 1 cm to dopiero początek…

29 specjalnych tracheotomijnych, beznitkowych, jałowych kompresów dziennie ➡️ 203 tygodniowo ➡️ 899 miesięcznie. 🤯

Do tego paczki wyjałowionych rękawiczek, podkładów, kilometry bandaży, hektolitry płynu do dezynfekcji rąk, morza Octeniseptu. Wszystko po to, aby nie dopuścić do zakażenia otwartych ran, których Natalka ma w nóżce dwadzieścia. 😢

Codzienny wysiłek i niebagatelne wydatki na materiały medyczne są warte każdej złotówki, aby tylko zaoszczędzić Natce dodatkowych potencjalnych cierpień, wynikających z zakażeń ran. Czy uda się ich całkowicie uniknąć? Podobno infekcje pojawiają się zawsze – prędzej czy później. Organizm cały czas „walczy” z ciałem obcym w postaci prętów, a w miarę wydłużania nóżki, rany również się rozciągają zamiast goić… Im później jednak staniemy oko w oko z zakażeniem, tym lepiej. Staramy się o to z całych sił.

Natalka chodzi na rehabilitację, na razie 3x tygodniu, choć będziemy prawdopodobnie zwiększać tę ilość do codziennych wizyt, ponieważ – co jest największym naszym zmartwieniem – Natalia zdecydowanie nie chce chodzić i trudną ją do tego przekonać. Korzystając z balkonika, nie opiera lewej nóżki o podłogę lub czyni to tylko paluszkami, co powoduje ich bolesne opuchnięcie… I koło się zamyka. Tymczasem pełne obciążanie nogi jest podstawą tworzenia się regeneratu między odsuwanymi fragmentami kości. W tej chwili jest to w zasadzie nasze jedyne zmartwienie, z którym trzeba się jak najszybciej zmierzyć.